Rekord słodki jak mleko w tubce ;D
-
DST
300.20km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zaczęliśmy o 8 rano w stałym miejscu.
Mając świadomość sporego dystansu do przejechania, nie szarżowaliśmy - ot, przyjemne tempo, takie, przy którym nogi same się kręcą ;) Wyjechaliśmy z Polski przez Rosówek, po czym skierowaliśmy się na Mescherin i wjechaliśmy na ścieżkę rowerową Odra-Nysa. I tu zaczęły się problemy...
Okazało się, że na trasie, która - według naszych szacunków - miała mieć ok. 120 km, zorganizowano trzy remonty. A to oznacza objazdy... i to nie takie proste, bo przejechaliśmy łącznie ok. 30 km po szutrze i drogach płytowych (na szosówkach, rzecz jasna!). Do tego po drodze zaliczylismy zmagania ze zbuntowanym żołądkiem ( ;) ) i dziurawiącymi się dętkami...
Do Kostrzyna dotarliśmy po przejechaniu 160 km, ale udało się! Na miejscu rozdzieliliśmy się na 4h, a ja zaliczyłem kilka miłych spotkań. Muszę jednak przyznać, że woodstockowa atmosfera przestała mnie chyba ruszać...
Na powrót umówiliśmy się na 19.30. Tym razem postanowiliśmy pojechać przez Polskę. Po pewnym czasie zrobiło się, oczywiście, ciemno, ale jakoś daliśmy sobie radę. Sytuację doskonale ratowało mleko w tubce - całe lata tego nie jadłem, a okazało się fantastyczną odżywką!
Do Szczecina dojechaliśmy mając na liczniku 270 km. W tym momencie uznałem, że nie mogę nie dobić do trzech setek i postanowiłem pokręcić się nieco po mieście ;D No i udało się!!! :D

