No pain - no gain? :/
-
DST
61.65km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wyglebiłem dziś na długiej prostej :/ but wypiął mi się z pedału, momentalnie straciłem równowagę i poleciałem na bok.
W sumie miła była reakcja kierowców - człowiek, który mnie akurat wyprzedzał, zjechał sprawdzić czy wszystko ok. Podobnie drugi, który jechał zaraz za mną. Obaj jeszcze zaczekali, żeby się upewnić, czy nie mówię "jest ok", bo jestem w szoku pourazowym ;)
A teraz mniej optymistycznie. Porysowałem dosć solidnie moje ukochane manetki :( A poza tym wkurza mnie cholernie myśl, że do zakupu butów zbierałem się od dobrych 2-3 miesięcy, a wyrżnąłem się dopiero w momencie, kiedy nowe buty mam już w domu(!!!) i brakuje mi tylko bloków do nich. Los sobie ze mnie solidnie zadrwił :(
Na szczęście strat na ciele wielkich nie ma - podrapałem nieco kolano (właśnie z myślą o takich chwilach golę nogi!!!) i trochę mocniej przedramię (łapy też czas zacząć golić? :P ). No i dość mocno pobrudziłem ubrania, ale na szczęście dziurkę mam jedną (i to malutką) w spodenkach. Biorąc pod uwagę, że jechałem jakieś 35 km/h, jest naprawdę nieźle.
Odreagowałem. Teraz czas na prysznic i zakładanie opatrunku na to kolano ;P
komentarze
pozdrowionka

