Pierwsza, ciężka setka
-
DST
113.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 18 kwietnia 2010 | dodano: 18.04.2010
Ciężko jak cholera.
Jest pier**lnięcie, ale nie ma wytrzymałości - za grosz nawet! Po 85 km czułem się totalnie wymęczony i nie poprawia mi humoru nawet to, że utrzymywałem średnią na poziomie 33 km/h. Ostatnich 30 km było prawdziwą męczarnią, i to z gatunku tych, które rzadko przeżywam. Nie mam sił totalnie na nic - chyba się trochę spaliłem na początku i stąd katastrofa na końcu.

