Maj, 2009
| Dystans całkowity: | 490.90 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | b.d. |
| Średnia prędkość: | b.d. |
| Liczba aktywności: | 9 |
| Średnio na aktywność: | 54.54 km |
| Więcej statystyk | |
Trenażer
-
DST
51.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ja chcę na szosę! Chcę zdrowe ramię i dobrą pogodę, ot co! :(
-----
Słowo na temat dystansu obliczanego dla jazdy na trenażerze: obliczam go wg wzoru (czas jazdy)*(hipotetyczna średnia 30km/h), bo nie znam dokładnych wartości oporu mechanizmu trenażera. Obliczenie jest więc bardzo zgrubne, ale lepsze takie, niż żadne ;)
Trenażer
-
DST
20.42km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pierwsza jazda po wypadku... niestety, tylko na trenażerze :/ co gorsze, na "prawdziwe" jeżdżenie czas będzie pewnie dopiero po czwartku :(
Miało być 500 km w dwa dni, wyszedł tydzień z rowerem pod ścianą :( lipa...
Spin
-
DST
31.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kilka bardzo luźnych kółek po dzielni :) Ot tak, żeby ruszyć chociaż trochę tyłek w ramach sesyjnej przerwy ;)
Interwały
-
DST
35.60km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jak to mawiają, ćwiczyć trzeba przede wszystkim swoje słabości. No więc ostatnio, gdy czasu mam mniej niż zwykle, stawiam na interwały i podkręcanie siły.
Interwałów było dziś 8, a do tego, wyjątkowo, posiłowałem się nieco z lewą, wyraźnie słabszą nogą.
Zabawne jest to, że przy pierwszym treningu siłowym cholernie ciężko było wytrzymać narastający ból i utratę oddechu przy wchodzeniu powyżej progu 86%. Dziś wejście na 91% to zupełny luzik, niemal bez nieprzyjemnego uczucia - a to przecież dopiero czwarty taki trening! Teraz trzeba będzie spróbować podbić się co najmniej raz dziennie do HR max ;) Ciekawe, czy się uda.
Interwały
-
DST
31.60km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozgrzewka 15 minut
5 minut na 80%
8 interwałów po 90-95% HR max (no dobra, jeden na 89% ;P ) i zejść do 65%
15 minut na uspokojenie
Baaardzo dobrze się dziś jechało... serducho błyskawicznie wracało do 65% HR max, no i sił w kopytach swobodnie starczało na utrzymanie 95% przez jakieś 30 sekund :)
----
Nici z jutrzejszego wypadu :( Miało być fajnie, ok. 190 km, ale pogodę zapowiadają niefajną :/ Może za tydzień...?
Poznań -> Mur. Goślina -> Oborniki -> Szamotuły -> Poznań
-
DST
103.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dobrze, całkiem szybko (33,81 km/h wyłączając przejazd przez centra miast), bardzo płynnie. Leciutki kryzys przed Szamotułami, ale pączek z lokalnego sklepu i banan uratowały sytuację ;D
Na minus chyba tylko kolejny zawód nad polskim systemem ścieżek rowerowych. Odcinki po kilometr kończące się w polu, zjazdy po piachu o głębokości 5 cm... to był absolutnie ostatni raz, kiedy postanowiłem spróbować. Od następnej jazdy WYŁĄCZNIE ścieżki w miejscach, w których już byłem i widziałem, że da się przyzwoicie jechać.
A wczoraj położyłem się z pulsometrem na klacie i ujrzałem przez chwilę wesołą liczbę 48 ;D Średnio spoczynkowo mam ok. 52 - trzeba to sobie zapisać do porównań na przyszłość :)
Interwały
-
DST
47.23km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozgrzewka, 6 interwałów powyżej 90% HRmax, spin dla uspokojenia.
Po powrocie solidne rozciągnięcie starych gnatów ;)
Oby więcej takich treningów!
Spin: Poznań -> Czapury -> Rogalinek -> Puszczykowo -> Wiry -> Komorniki -> Poznań
-
DST
47.05km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Lekki spin dzisiaj. Ot, rozruszałem nieco gnaty bez większego wysiłku, a przy okazji spaliłem 1000 kcal :)
Poznań -> Strykowo -> Czempiń -> Śrem -> Kórnik -> Mosina -> Poznań
-
DST
124.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Trening po 9 dniach od oddania krwi - MASAKRA to chyba najlepsze słowo...
jechało się całkiem przyjemnie, chociaż naprawdę mocno było czuć ubytek Hb we krwi - ale dzięki treningu na granicy progu mleczanowego mam przynajmniej darmowy wyrzut EPO do krwi, hłe hłe ;) no i sporo kalorii ubyło - łącznie coś koło 800, więc pod koniec jechałem na resztkach sił, ale czasem trzeba i tak ;)
a pod koniec, ku mojemu sporemu zaskoczeniu, pękła mi szprycha :/ Chyba muszę z tego miejsca ostrzec przed modelem Sapim Force - może i jeździ się na nich nieźle, są lekkie, aero i nie wiadomo co jeszcze, ale przy najmniejszym otarciu o jakikolwiek murek można się spodziewać, że pękną przed 100. kilometrem jazdy od tego wydarzenia :/ to już drugi raz, kiedy otarłem się kołem i drugi raz, kiedy pękły... nie brzmi to dobrze.

