Wrzesień, 2009
| Dystans całkowity: | 1170.56 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | b.d. |
| Średnia prędkość: | b.d. |
| Liczba aktywności: | 18 |
| Średnio na aktywność: | 65.03 km |
| Więcej statystyk | |
Poznań -> Stęszew -> Rogalinek -> Czapury -> Poznań
-
DST
60.33km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Średnia bdb - do momentu wjazdu do Poznania, wliczając powolne przeciskanie się w korku, osiągnąłem 35,16 km/h na dystansie 53 km. Nogi będą mnie jutro bolały, ale warto było :)
Za to zimno się robi jak diabli :( Jeśli wierzyć mojemu termometrowi, momentami było poniżej 11 stopni... trzeba będzie zacząć się zdecydowanie inaczej ubierać.
Interwały
-
DST
24.40km
-
Aktywność Jazda na rowerze
W związku z brakiem towarzystwa i niepewną pogodą założyłem moją neonowożółtą kurtkę i postanowiłem pośmigać po okolicy.
Nareszcie przyjechały nowe bloki - po wkręceniu ich do butów nie da się nie odczuć kolosalnej różnicy w jeździe w stosunku do starych buciorków :D
Generalnie sympatycznie, chociaż chyba nie zmęczyłem się tak mocno, jak powinienem przy 6 interwałach...
Szczecin -> Radziszewo -> Gardno -> St. Czarnowo -> Banie -> Gryfino -> Szczecin
-
DST
129.20km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Korzystając z promocji w PKP PR (1 zł za przewóz roweru w weekendy) uznałem, że szkoda by było pojechać do domu i nie zrobić sobie paru kilometrów ;)
Od początku narzuciłem dość lekkie tempo, żeby nie spalić się na ostatnich kilometrach. Pod koniec okazało się, że zostało mi zadziwiająco dużo sił, więc pozwoliłem sobie na jakieś 20 km sprintu z prędkością ok. 38 km/h :) A na sam koniec zrobiłem sobie podjazd pod A6 w Podjuchach :D
Ogólnie wielki pozytyw :) No i pękło dziś 5000 km na Kelly'sku w tym roku :D
Poznań -> Granowo -> Rogalinek -> Czapury -> Poznań
-
DST
76.70km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Bez szaleństw i minimalnie poniżej progu mleczanowego. Fajnie się jechało :)
No pain - no gain? :/
-
DST
61.65km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wyglebiłem dziś na długiej prostej :/ but wypiął mi się z pedału, momentalnie straciłem równowagę i poleciałem na bok.
W sumie miła była reakcja kierowców - człowiek, który mnie akurat wyprzedzał, zjechał sprawdzić czy wszystko ok. Podobnie drugi, który jechał zaraz za mną. Obaj jeszcze zaczekali, żeby się upewnić, czy nie mówię "jest ok", bo jestem w szoku pourazowym ;)
A teraz mniej optymistycznie. Porysowałem dosć solidnie moje ukochane manetki :( A poza tym wkurza mnie cholernie myśl, że do zakupu butów zbierałem się od dobrych 2-3 miesięcy, a wyrżnąłem się dopiero w momencie, kiedy nowe buty mam już w domu(!!!) i brakuje mi tylko bloków do nich. Los sobie ze mnie solidnie zadrwił :(
Na szczęście strat na ciele wielkich nie ma - podrapałem nieco kolano (właśnie z myślą o takich chwilach golę nogi!!!) i trochę mocniej przedramię (łapy też czas zacząć golić? :P ). No i dość mocno pobrudziłem ubrania, ale na szczęście dziurkę mam jedną (i to malutką) w spodenkach. Biorąc pod uwagę, że jechałem jakieś 35 km/h, jest naprawdę nieźle.
Odreagowałem. Teraz czas na prysznic i zakładanie opatrunku na to kolano ;P
Poznań -> Czempiń -> Mosina -> Poznań
-
DST
69.51km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Stanowczo jestem przetrenowany :/ Nie mogłem wejść ani na wysoką kadencję, ani na wysokie tętno... Bardzo niefajnie mi się jechało i trzeba było skrócić trasę. Szkoda.
Poznań -> Stęszew -> Buk -> Poznań
-
DST
69.47km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Leciutko i relaksująco :)
Piramida
-
DST
40.54km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zmasakrowany jestem.
Uderzyłem w 100% HR max (czyli 193 bpm) i zrobiłem trzy piramidy. Zakwasy mam takie, że chyba mógłbym wycisnąć z mięśni kefir ;D
Generalnie powrót robiłem na kadencji ~75, bo na więcej po prostu mięśnie mi nie pozwalały :) Lubię takie treningi ;D
Poznań -> Stęszew -> Mosienica -> Kamionki -> Poznań
-
DST
79.98km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Chyba zacznę wpisywać do bikeloga kilometry zrobione w terenie :P dziś były jakieś 4 km po szutrze. Chcąc ominąć drogę o niskiej jakości trafiłem na coś, co w ogóle ciężko nazwać drogą :D
Ogólnie pozytyw :)
Poznań -> Stęszew -> Buk -> Szamotuły -> Murowana Goślina -> Bolechowo -> Biedrusko -> Poznań
-
DST
141.23km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dawno nie miałem tak wkurzającego wyjazdu.
Pominę wiatr - on zawsze wieje i trzeba to zaakceptować, jeśli chce się jeździć rowerem.
Ale frezowanie nawierzchni na odcinku 30 km naraz to lekka przesada. Przecież i tak nie da się tego wszystkiego potem zaasfaltować naraz, tylko będzie to robione etapami - po co więc robić taki problem kierowcom? Przez godzinę jazdy czułem się jak uczestnik któregoś z wiosennych klasyków :/
Wjazd do Poznania to po prostu tragedia - chyba z godzina mi zleciała na pokonanie jakichś 12 km. Po drodze miałem co najmniej trzy ścinki z kierowcami, w tym z paniusią święcie przekonaną, że powinienem PRZEPROWADZIĆ rower po przejeździe dla rowerów. Wybić szybę to mało. Podobnie idiocie, którego najwyraźniej bardzo bawiło zajeżdżanie mi drogi i zbliżanie się na 10 cm. Po prostu od rana agresor mnie złapał, a potem tylko rósł w siłę. Tak wkurzony na rowerze nie byłem od bardzo dawna.
Na plus jedynie średnia - okazuje się, że na długim dystansie też uległa sporej poprawie. No i mam nową pożywkę w menu - bułka z bananem ;D Lata się po tym jak Małysz ;D

