Ni pies, ni wydra
-
DST
25.87km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Miała być fajna siłówka na podjeździe w Siadle Dolnym... problem w tym, że nie znalazłem tego podjazdu ;D No, chyba, że zaliczymy w tej kategorii jakieś 500 metrów drogi o nachyleniu 8%, ale raczej nie tego szukałem. Tak czy inaczej, zrobiłem dwa podjazdy na możliwie ciężkim przełożeniu i przy kadencji ok. 40.
Nie licząc tego, raczej bez wielkiego spinania się - ot, w okolicach 75%, dystans też niewielki. Szkoda, że tak to wyszło.
Szczecin -> Rosow -> Krackow -> Hintersee -> Dobieszczyn -> Szczecin
-
DST
105.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nareszcie jazda w towarzystwie ;D Najpierw pod okrutny wiatr, ale razem jakoś obróciliśmy to w dobry żart i poradziliśmy sobie.
Jazda po niemieckich drogach to prawdziwa przyjemność :) Na dodatek okazuje się, że jestem w stanie dogadać się w języku tubylców, co było dla mnie niemałym zaskoczeniem.
Po koniec towarzystwo lekko zaniemogło, ale Snickers uratował sytuację ;D Także generalnie wyjazd na ogromny plus
Flat out ;D
-
DST
30.40km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Plan był prosty: rozgrzać się podczas dojazdu nad J. Głębokie, a potem wyrwać z całej siły pod górę aż do bloków na Osowie.
Dzisiejszy wynik: od pętli tramwajowej do pierwszych bloków w 6 minut i 10 sekund. W najbliższych dniach powtórka :) To był pierwszy dzień, w którym wytrzymałem ponad 5 minut w strefie >90% - fajne uczucie, kiedy adrenalina wali w żyły tak, że oczy przestają dostrzegać jakiekolwiek szczegóły ;D Niby waloru treningowego tak długie interwały raczej nie mają, ale czasem trzeba się po prostu sprawdzić.
A powrót na spokojnie przez Wołczkowo i Bezrzecze - raaany, ileż tam się pozmieniało przez ostatnie lata! Coś czuję, że wakacje spędzę na arcyciekawym odwiedzaniu dawno niewidzianych okolic Szczecina :)
Rekord słodko-gorzki
-
DST
228.40km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Miała być trasa z Poznania do Szczecina, czyli 241 km.
W praktyce wyszło tak:
- pod Szamotułami - tragiczne oznakowanie dróg, przez co straciłem 37 km
- pod Drezdenkiem - totalny burdel (pardon my French, innych słów nie znam) i szukanie drogi, na które straciłem 70 km(!!!). Wiecie, że w Polsce status drogi wojewódzkiej nie oznacza wcale, że będzie to droga asfaltowa lub choćby utwardzona?! Pod tym cudownym miastem dwie drogi wojewódzkie są wysypane piachem!
- za Dobiegniewem włączył się ekstremalny upał (termometr w liczniku wskazywał ok. 36,7C), więc żyć się zaczęło odechciewać
A zaraz potem zaczęło padać. Dojechałem więc tylko do Choszczna i chyba przyszedł czas na spakowanie się do pociagu :( O tym, jaki syf panuje na PKP, chyba też każdy wie, więc szkoda gadać.
Ogólne wrażenia? Chyba było dobrze - pokonany dystans był przecież minimalnie mniejszy od odległości między Szczecinem i Poznaniem. Biorąc pod uwagę pogodę, chyba mogę być z siebie w miarę zadowolony. Rekord został pobity, chociaż nie w takim stylu, w jakim bym sobie o tym marzył. No, ale przecież jechałem rowerem, więc musiało być fajnie ;D
Dla zainteresowanych mapka ;) http://tnij.org/poznan--szczecin
Szczecin -> Stobno -> Będargowo -> Rajkowo -> Ostoja -> Szczecin
-
DST
21.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Lajtowo, co wcale nie znaczy, że wolno :) Dopiero mając okazję pojeździć po szosach przekonuję się, jak świetne mam teraz opony w singielku (Vittoria Rubino). Świetnie się jeździ :)
Single: Szczecin -> Rosówek -> Rosow -> Schwennenz -> Bobolin -> Dołuje -> Szczecin
-
DST
44.40km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wakacje się zaczęły, a do Szczecina zdążyłem przywieźć tylko singla. No to pośmigałem sobie na singlu po okolicy :) Rewelacyjnie się jechało :D
Nawet na ścieżce nie można się czuć bezpiecznie
-
DST
13.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Idiotów na ścieżkach nie brakuje.
Skasowałem dzisiaj pieszego. Wyskoczył mi zza żywopłotu wprost pod koła, choć jechałem metr od tego żywopłotu i wystarczyło wystawić łeb, żeby się rozejrzeć. Pisk opon, przerażona mina gościa, uderzenie. On na glebie z podrapaną koszulką i żebrami obitymi przez moją klamkę hamulcową. Ja z kolei znów naciągnąłem bark, który już tak pięknie się goił i prawie w ogóle nie bolał (całe szczęście, że wylądowałem dość miękko).
LUDZIE!!!! Jeżeli ścieżka jest połączona z chodnikem, wówczas pieszy ma pierwszeństwo nad rowerzystą, ale NIC NIE USPRAWIEDLIWIA wchodzenia wprost pod koła roweru!!! Myślcie, to naprawdę nie boli.
Szatańskie interwały na szatańskim dystansie
-
DST
36.66km
-
Aktywność Jazda na rowerze
36,66 km, hyhy \m/
Poznań -> Stęszew -> Buk -> Pniewy -> Poznań
-
DST
136.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Początek pod dośc mocny wiatr, także trochę się odechciewało jazdy. Na całe szczęście pętlę dobrałem tak, żeby wracać z wiatrem... i co? I osłabł pod koniec, rzecz jasna :P Ale maksymalnym wysiłkiem udało się uratować średnią 30 km/h ;D Jutro będę tego żałował - mnie mięśnie za to ukarzą ;D
Nowy izotonik zdaje egzamin. To dobrze rokuje przed planowanym wypadem do Szczecina :) Może za dwa tygodnie się uda?
A teraz chicken tikka na obiad ;D Coś mi się należy za spalenie 3000 kcal ;D
Poznań -> Luboń -> Mosina -> Rogalin -> Czapury -> Poznań
-
DST
47.22km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Miał być spin... ale jakoś tak się dobrze jechało ;) A potem mnie skusiły dwa krótkie podjazdy - wprost nie mogłem się oprzeć ;D

